siedzę w kafejce, ręce pocharatane przez kota sąsiadów pieką strasznie.
przywykłam.
raz się żyje, teraz już się nie cofamy. w sumie nie ma po co i do czego.
siedzimy tu razem, pijemy kawę na zmianę z herbatą, gadamy i śmiejemy się.
to nie ma sensu, wszyscy to wiedzą.
nałóg bez dna, nawet nie wiadomo, dokąd spadniesz.
bez znaczenia, czy wiesz, co tak właściwie tu robisz.
ambicje nie mają sensu.
możesz po prostu egzystować.
na to nie trzeba przecież pozwolenia??










--
I'm a photographer.
--
I'm a photographer.
--
imagination, not invention, is the supreme master of art, as of life
have a good day!
--
--
*Amor-Fati Gallery
Previous Page12345...Next Page